Dwór Strzyżew

Kuligi organizowane w karnawale sprzyjały kontaktom sąsiedzkim. Orszak odwiedzał sąsiedzkie dwory. Goście wraz z kolejnymi gospodarzami dołączali się do barwnego korowodu i wspólnie odwiedzali kolejne dwory. Wspólnie wybierano dwór, w którym wszyscy wspólnie po kuligu będą balować do białego rana. Posłaniec z zapowiedzią powiadamiał właścicieli wybranego dworu aby Ci w porę poinformowani, mieli dość czasu, na przygotowanie stosownej ilości jadła a nawet miejsc noclegu dla kilkudziesięciu osób.

Kulig zajeżdżał zazwyczaj o wczesnym zmroku. We dworze tańcowano i biesiadowano do białego rana, aby po południowym posiłku, zabrawszy ze sobą w dalszą podróż gościnnych państwa, ruszano do kolejnego dworu. Tam znowu tańczono, śpiewano i raczono się wykwintnymi daniami. Jedzono dużo, mięsiście i tłusto. Szlachta chętnie do tradycji kuligów włączyła karnawałową tradycję mieszczan – reduty czyli maskarady. Z czasem zamieniły się one w hucznie obchodzone bale maskowe.

Ostatni, huczny tydzień karnawału rozpoczynał tłusty czwartek, zwany tak od wyprawianych w tym dniu obfitych biesiad, charakteryzujących się mnogością dań z pieczonych mięs i wędlin, ogromem słodkości w tym ciast i ciastek smażonych na smalcu, w późniejszym czasie pączków i faworków.

Najhuczniej bawiono się w ostatnich trzech dniach przed postem, czyli od niedzieli do wtorku poprzedzającego popielec.

Nazywano te dni zapustami lub po prostu ostatkami.