Z Warszawy do Żelazowej Woli i dalej na zachód wiedzie droga, zwana Traktem Królewskim. Jego nazwa nie jest przypadkowa. Tędy wędrował książę Bolesław Krzywousty, który zmarł w Sochaczewie w 1138 r. Tu książęta mazowieccy mieli
swoje włości, a przy szlaku z ich fundacji powstawały kościoły (np. w Borzęcinie). Puszcza była miejscem łowów króla Władysława Jagiełły, a przez nią i przez Trakt Królewski przemaszerowała część rycerstwa polskiego zmierzającego w 1410 roku na wojnę z Krzyżakami. Król Stanisław August Poniatowski był także częstym gościem na dworach w okolicy Puszczy Kampinoskiej. Szlak był też znany Henrykowi Sienkiewiczowi, który często bawił w Lipkowie, a w „Trylogii”, oprócz Lipkowa, wspominał Babice i Zaborów. Tą drogą kilkakrotnie przebywał powozem Fryderyk Chopin, podróżując na trasie Żelazowa Wola – Warszawa. Jemu przede wszystkim droga ta zawdzięcza największą sławę, często nazywa się ją Chopinowskim Szlakiem. Warto też wspomnieć, o innej, niestety złowrogiej roli tego traktu, jako drogi przemarszu wojsk nieprzyjacielskich, zmierzających na podbój Warszawy. Przeszli go Szwedzi podczas Potopu. Nie pozostawili po sobieżadnych pamiątek, oprócz ruin zamków i dworów oraz spalonych wiosek. Kilkakrotnie rezydowali tu Niemcy, pozostali po nich koloniści niemieccy w paru nadwiślańskich wsiach i jedno pozytywne wspomnienie – zwycięskiej bitwy pod Błoniem, w której Polacy pod wodzą S. Mokronowskiego rozgromili Prusaków. Traktem przechodziły wielokrotnie wojska rosyjskie, najpierw by objąć tron Polski dla carowej, później by tłumić powstania narodowe i panować nad tą częścią Polski jako zaborca. Mimo długiego panowania Rosjanie nie pozostawili niczego, co świadczyłoby o ich trosce o rozwój tych ziem.
Trwałym świadectwem ich działalności są mogiły polskich powstańców i niewygasła jeszcze pamięć o okrucieństwach Kozaków. Rosjanie też kolonizowali te ziemie, osadzając tu swoją ludność na bardzo korzystnych warunkach. Na szczęście żywioł polski był tu tak silny, że Rosjanie stosunkowo szybko ulegali asymilacji. Świeżej daty są największe zbrodnie, jakich dokonano na tych ziemiach w okresie wojny 1939 roku i okupacji niemieckiej. To przede wszystkim cmentarze żołnierzy września, partyzantów i bojowników ruchu oporu. Symbolem działalności okupanta jest cmentarz w Palmirach, ale i przy Trakcie Królewskim – w Babicach Starych, Borzęcinie, Zaborowie, Kampinosie, Sochaczewie istnieją liczne świadectwa eksterminacji Polaków i Żydów.
Trakt Królewski, to stara droga, wzmiankowana już w XV w. Wiedzie z Warszawy do Sochaczewa północną krawędzią Równiny Łowicko-Błońskiej przez równie stare wsie – Groty, Babice, Borzęcin, Zaborów, Leszno, Kampinos, Strzyżew, Żelazową Wolę i Chodaków. W czasach
Chopina wsie te były niewielkie, liczące od kilku do kilkunastu dymów, na ogół pobudowanych blisko siebie. Od wsi do wsi biegła droga przez pola uprawne, las był już wtedy wykarczowany. Już w czasach Chopina, a nawet jeszcze wcześniej, tereny te stopniowo wyludniały się. W tej części Mazowsza nie było nigdy wielkiej własności ziemskiej. Nie było tak możnych rodów, jak np. w Wielkopolsce czy Małopolsce, które posiadały po kilkadziesiąt wsi i folwarków. Nie mogła się z nimi równać nawet największa na Mazowszu własność królewska czy kościelna. Nie było tu też magnackich pałaców, tylko dworki szlachty zagrodowej i folwarcznej. Wielu spośród szlachty zagrodowej własnoręcznie uprawiało ziemię. Stanowili oni często nawet 20% ludności rolniczej. Byli to ludzie dumni i niezależni, korzystali z przywilejów, jakie dawało im pochodzenie, w imię zasady: „choć nie umiem czytać ani pisać, ale królem mogę zostać”. Nie byli też przywiązani, jak tutejsi chłopi do ziemi, toteż przenosili się w inne strony, najczęściej na Litwę, gdzie łatwiej było dorobić się majątku. Po zniesieniu poddaństwa (1861 r.), zarówno chłopi, jak i szlachta szukali pracy i lepszych warunków życia w pobliskiej Warszawie lub emigrowali do Ameryki. Do Warszawy przybył także młody Fryderyk wraz z rodzicami. Żelazową Wolę odwiedzał tylko sporadycznie, doceniał bowiem jej walory rekreacyjne.
Trakt Królewski, prowadzi przez Równinę Łowicko-Błońską, obszar o płaskiej, mało urozmaiconej powierzchni, wzniesionej od 85 do 100 m n.p.m. Istniejące na niej deniwelacje, rzędu 7–8 m, trudno w terenie zauważyć. Wyraźnie widocznym elementem rzeźby jest jedynie krawędź wysoczyzny znajdująca się na granicy między Równiną Łowicko-Błońską a Kotliną Warszawską. Tu miejscami deniwelacje dochodzą do 25 m. Także doliny rzek płynących na Równinie słabo zaznaczają się w krajobrazie. Najciekawsza jest dolina Utraty – rzeki stanowiącej południową granicę otuliny Kampinoskiego Parku Narodowego. Utrata ma długość 76,5 km, wypływa na Wysoczyźnie Rawskiej, na wysokości 160 m n.p.m., uchodzi do Bzury w Sochaczewie na wysokości 69 m n.p.m. Rzeka ma niewielki spadek, płynie leniwie w szerokiej dolinie, wśród pół i łąk, często zatacza malownicze meandry. Do niedawna jej wody były silnie zanieczyszczone – ich zapach wywoływał zgrozę wśród turystów w Żelazowej Woli. Parę lat trwał proces oczyszczania wód Utraty, a jego skutki są wyraźnie odczuwalne. Do stawu utworzonego na rzece w żelazowskim parku powróciły żaby, a na ławeczkach w sąsiedztwie chętnie przesiadują turyści.
Budowa geologiczna Równiny nie jest skomplikowana. W podłożu zalegają w poziomych warstwach iły i mułki utworzone w zastoiskach, jakie tu istniały przed czołem lądolody zlodowacenia północnopolskiego (bałtyckiego), jakieś 50 tys. lat temu. W niewielu miejscach wśród osadów zastoiskowych spotyka się płaty morenowych glin zwałowych. Iły i mułki należą do najważniejszych bogactw mineralnych na Równinie. Eksploatuje się je w gminie Leszno (przeważnie na dziko) i Plecewicach, gdzie znajduje się duża kopalnia odkrywkowa iłów wstęgowych, zwanych warwowymi. Tak nazywa się warstwę osadów powstałych w ciągu jednego roku, a składających się z dwóch części (lamin) – jaśniejszej utworzonej w lecie i ciemniejszej – zimowej. Iły warwowe służą m.in. do wyrobu cegły. W okresie peryglacjalnym, tj. po ustąpieniu lądolodu północnopolskiego, wszystkie te utwory zostały rozmyte przez wody i rozwiane przez wiatr, a na powierzchni utworzyła się cienka pokrywa pyłowa. Z niej powstały gleby, które są na ogół mało urodzajne, ale w obniżeniach, gdzie teren był podmokły i rosły na nim mchy, tworzyły się urodzajne gleby bagienne. Występują one na znacznym obszarze Równiny między Sochaczewem, Błoniem i Lesznem. Niezależnie od tego, czy
gleby były dobre czy słabe, na całym obszarze Równiny rozwijało się rolnictwo. Sprzyjała mu bliskość wielkiego rynku zbytu, jakim była Warszawa. Jakość gleb, w miarę uprawy i stosowanego nawożenia, ulegała poprawie. We wsiach położonych blisko Warszawy, gleby zostały tak bardzo przekształcone, że nie przypominają już swej pierwotnej postaci – takie gleby nazywamy antropogenicznymi. Ekspansja rolnictwa odbywała się kosztem lasu. Las zniknął niemal na całym obszarze Równiny. Wykarczowano nawet znaczne obszary Puszczy Kampinoskiej leżące blisko jej krawędzi z Kotliną Warszawską. Uzyskano jednak bardzo słabe gleby piaszczyste, toteż w XX w., a zwłaszcza po roku 1959, kiedy utworzono Kampinoski Park Narodowy, udało się odzyskać je dla puszczy i ponownie zalesić. Dziś na całej długości Traktu tylko raz przejeżdżamy przez las – i to na przestrzeni zaledwie jednego kilometra – między Zaborowem a Zaborówkiem. Tu ostała się resztówka Puszczy i na Równinie tworzy enklawę parku. Brak lasu na trasie rekompensuje nam w pewnej mierze widok Puszczy Kampinoskiej, zamykającej horyzont od strony północnej. Odległość z Warszawy do Żelazowej Woli wynosi ok. 50 km. Można ją przebyć samochodem w niecałą godzinę. W czasach Chopina, kiedy podróżowało się powozem zaprzężonym w dwie lub trzy pary koni, zatrzymywanie się na dłuższe
popasy, a nawet na całą noc było konieczne. Nie było tu regularnej komunikacji dyliżansowej, ani stanic, gdzie można by zmienić konie. Trzeba było przebyć tę drogę w ciągu jednego dnia lub zatrzymywać się w zaprzyjaźnionych dworach, jakie tu, dość gęsto były rozmieszczone. Były to dwory niewielkie, ale gościnne dla takich gości, jakimi byli państwo Chopinowie wraz ze sławnym już chłopcem. Ojciec kompozytora – Mikołaj był postacią znaną w Warszawie i w tej części Mazowsza. Jako napoleoński żołnierz, potrafił też organizować dalekie podróże. Fryderyk miał zapewnioną dobrą opiekę, o nic nie musiał się martwić, mógł do woli oglądać mijane krajobrazy. Z Warszawy do pierwszej większej miejscowości na trasie – Babic – dojeżdżamy zwykle ulicą Warszawską, która jest przedłużeniem ul. Górczewskiej. W czasach Chopina bardziej uczęszczana była droga przez ówczesne podwarszawskie wsie – Górce i Groty, które obecnie są warszawskimi osiedlami. Po ich wiejskiej przeszłości nie ma ani śladu. Z przekazów wiadomo jednak, że w Grotach był folwark i dwór. Dziś istnieje tu klasycystyczny dworek wraz z równie stylową oficyną, ale są to dzieła współczesnej architektury, powstałe w latach 70. XX w., jednak nawiązujące do tradycji.
Babice Stare to dziś duża wieś gminna, zamieniająca się na naszych oczach w podmiejskie osiedle mieszkaniowe – sypialnię dla Warszawy. Pola uprawne w większości zostały zamienione w parcele budowlane,
na których postawiono już dziesiątki domków jednorodzinnych. Z zabytków zachował się barokowy kościół z 1728 roku, zbudowany staraniem wielkiego kanclerza koronnego Jana Szembeka, przebudowany w początkach XX w. Centrum wsi też ma charakter zabytkowy – prezentuje średniowieczny plan wsi, tak zwanej wielodrożnicy z niewielkim placem pośrodku. Przy placu mieści się kościół, urząd gminy, poczta, a na jego skrajach rozchodzą się drogi w wielu kierunkach. Przy jednej z nich znajduje się cmentarz żołnierzy września 1939 r., oraz partyzantów i osób cywilnych – ofiar ostatniej wojny. W Babicach Trakt Królewski się rozwidla, jedna z dróg prowadzi do Lipkowa, druga do Borzęcina. Obie drogi zbiegają się w Zaborowie. Warto na chwilę wyskoczyć do Lipkowa, by przede wszystkim zobaczyć oryginalny dworek szlachecki, który ocalał z niejednej w tych stronach pożogi wojennej. Dworek ma łamany dach, kryty gontem i bardziej niż w innych dworkach polskich rozbudowany portyk. Bywał tu król Stanisław August Poniatowski i jego morganatyczna żona, pani Grabowska. Przez pewien czas właścicielem Lipkowa był Józef Paschalis Jakubowicz, uszlachcony Ormianin, który założył tu wytwórnię polskich pasów kontuszowych. Pasy te, zwane lipkowskimi, były cenione na równi ze słynnymi pasami słuckimi. W Lipkowie przebywał Henryk Sienkiewicz, który starał się o rękę Marii Szetkiewicz, córki właścicieli
Lipkowa, późniejszej żony autora Trylogii. Lipków został uwieczniony przez Sienkiewicza jako miejsce pojedynku Wołodyjowskiego z Bohunem. Pojedynek odbył się w miejscowej karczmie, która nie dotrwała do naszych czasów. W Trylogii wzmiankowane też są inne miejscowości na Trakcie Królewskim – Babice i Zaborów, w których podróżny mógł liczyć na popas i furaż. W dworku obecnie znajduje się plebania, a w niej niewielkie prywatne muzeum historii Lipkowa, a szczególnie jego związków z Sienkiewiczem. Obok dworku niewielki klasycystyczny kościół z 1792 roku w otoczeniu równie starego parku z lipami, które, jak głosi legenda sadzone były przez Króla Stasia i panią Grabowską. Jeśli nawet tak było, to i tak oglądane obecnie potężne lipy nie pochodzą z tego okresu, lecz są znacznie młodsze – lipa żyje ok. 150 lat. Obiekty Lipkowa wykorzystywane były przy kręceniu filmów – „Potopu” i innych. We wsi przydrożna neogotycka kapliczka z 1860 roku. Z Lipkowa powrócimy do Babic, by po drodze do Zaborowa zobaczyć, choćby z daleka, ciekawy dwór z XIX w. w Zielonkach. W następnej wsi – Borzęcinie warto się zatrzymać przy kościele ufundowanym przez Konrada Mazowieckiego w XIII w. i przebudowanym do obecnej formy w 1855 r. Stąd niedaleko do Zaborowa, dużej wsi przy Trakcie Królewskim. Już 2 tysiące lat temu był tu ośrodek hutnictwa żelaza, o czym świadczą pozostałości palenisk i dymarek. Od XV w. Zaborów był własnością Zaborowskich, szlacheckiego rodu, z którego m.in. pochodził Jakub Zaborowski, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zabytkiem numer jeden jest tu klasycystyczny kościół z 1791 r., stary jest także budynek kuźni z 1840 r., a okazały eklektyczny pałac pochodzi z początków XX w. Pałac zbudowano na miejscu dawnego dworu i otoczono rozległym parkiem z dwoma stawami. Pałac odbiega zarówno co do stylu, jak i rozmiarów, od dworków, jakie budowano na tym terenie w początkach XIX w., tj. w czasach Chopina. Ma reprezentacyjne wnętrza, toteż wykorzystywano go przy kręceniu filmów – „Lalka” i „Kariera Nikodema Dyzmy”. Obecnie nie jest udostępniony do zwiedzania. Przy pałacu mieści się stadnina koni. Niedaleko stąd, w Zaborówku jest niewielki, ale typowy dla tych stron, dworek szlachecki z XIX w., otoczony parkiem.
W połowie drogi z Warszawy d
o Żelazowej Woli leży Leszno – wieś o miejskiej, tj. zwartej zabudowie, założona, tak jak Babice, na planie średniowiecznej wielodrożnicy. Trakt Królewski krzyżuje się tu z drogą Błonie – Kazuń, przecinającą w poprzek Puszczę Kampinoską. We wsi barokowy pałac z pierwszej połowy XVIII w., przebudowany w późniejszym czasie, otoczony parkiem, obecnie użytkowany jako ośrodek szkoleniowo-konferencyjny BGŻ. Bogate wnętrza ma neogotycki kościół z końca XIX w. pod wezwaniem Jana Chrzciciela, są to m.in. secesyjne polichromie oraz tablice upamiętniające powstańca styczniowego oraz żołnierzy wojny obronnej 1919-1920 r. Drugi kościół, o kilka lat młodszy należy do Kościoła Starokatolickiego Mariawitów. Zabytkowe są tu również mury cukrowni „Michałów” powstałej w 1849 r. i produkującej cukier z buraków niemal do naszych czasów. Cukrownia miała dobrą bazę surowcową, bowiem w południowej części wsi występują czarne ziemie, na których doskonale udają się buraki cukrowe. Leszno z racji swego położenia na skrzyżowaniu dróg, stało się miejscem targów oraz punktem postoju i wypoczynku dla podróżnych. Były tu zajazdy i karczmy. Sławna na okolicę była Zielona Karczma, w której odbywały się huczne, zakrapiane gorzałką, zabawy z muzyką. Głośna karczma znajdowała się zbyt blisko kościoła, toteż staraniem proboszcza została wyciszona, kapela musiała odejść, a karczma szybko podupadła. Gorszy los spotkał karczmę w pobliskich Grądach – została rozebrana, belka po belce, by nie siać zgorszenia. Następowały też zmiany obyczajów i strojów. Ich przyczyną były przede
wszystkim coraz częstsze kontakty z ludnością Warszawy. Jeszcze w XIX w. na wsi ludność ubierała się inaczej niż we dworach i w Warszawie, ale już z początkiem XX w. zaczęły znikać w stroju męskim niebieskie kaptury, kolorowe pasy i czapki z siwego baranka ze wstążką oraz wełniaki własnego wyrobu i chustki wiązane na głowach – w stroju kobiet. W centrum Leszna znajduje się pomnik ku czci mieszkańców oraz partyzantów grupy AK „Kampinos”, poległych w czasie wojny. Ważnym punktem na Trakcie Królewskim jest Kampinos, wieś od której pochodzi nazwa Puszczy Kampinoskiej. Do dziś istnieje spór o pochodzenie nazwy wsi. Jedni uważają, że wywodzi się od gwarowego słowa kampa, czyli kępa, inni, że od łacińskiego campus nostra – nasze pole. Stara nazwa miejscowości – Białe Miasto, świadczy o tym, że wieś miała kiedyś prawa miejskie. Kampinos słynie z patriotycznej postawy swych mieszkańców. Tu w 1794 r. obywatele ziemi sochaczewskiej podpisali akces do insurekcji kościuszkowskiej. W czasie powstania styczniowego Zygmunt Padlewski organizował oddział powstańczy, a istniejący do dziś dwór był przez pewien czas siedzibą sztabu powstania styczniowego. Podczas niemieckiej okupacji mieszkańcy wsi walczyli w różnych oddziałach partyzanckich. Obiektem godnym uwagi jest barokowy kościół drewniany z 1773 roku o półkolistym szczycie, z dwiema wieżami po bokach – wewnątrz wiele ciekawych obrazów, w ołtarzu „Chrystus na krzyżu” Franciszka Smuglewicza. Obok kościoła drewniana dzwonnica z końca XVIII w. Położona blisko Kampinosu wieś Łazy słynie z przepięknej alei lipowej, która składa się z 700 lip drobnolistnych. Aleja prowadziła do dworu, który – opuszczony przez właścicieli – uległ prawie całkowitemu zniszczeniu, a otaczający go park – dewastacji.
Parę kilometrów przed Żelazową Wolą rozciąga się przy Trakcie niewielka wieś Strzyżew. Na miedzach pół i łąk nad Utratą rosną rzędy wierzb głowiastych, ze stale obcinanymi i stale odradzającymi się gałęziami – symbol żywotności i krajobrazu Mazowsza. Podziwiał je zapewne młody Fryderyk Chopin, który mieszkał w odległej o 2 km Żelazowej Woli.

Wieś ma stare tradycje, sięgające XII w. Była to początkowo większa własność szlachecka, która z czasem ulegała rozdrobnieniu, często też zmieniali się właściciele tych ziem. Znaną postacią był Paweł ze Strzyżewa, który w XVI w. objął tu dwór. Był cześnikiem sochaczewskim, zapisał się w pamięci jako fundator kaplicy przy kościele parafialnym w tym mieście. Stary dwór w Strzyżewie, nie dotrwał do naszych czasów. Powstały na jego miejscu barokowo-klasycystyczny dwór Zambrzuskich z XVIII w., w którym m.in. gościł Fryderyk Chopin. Dwór jest otoczony zabytkowym parkiem krajobrazowym rozciągającym się między Traktem a Utratą, do parku należy też wyspa na rzece.
W 2010 roku rozpoczęła się odbudowa zrujnowanego dworu w Strzyżewie. Po jej ukończeniu powstanie w nim ośrodek koferencyjno-szkoleniowy z hotelem z salami wystawienniczymi, balowymi i biesiadnymi. Zarówno w dworze jak i starym parku organizowane będą przyjęcia, koncerty, wystawy, spotkania okolicznościowe. Na miejscu ruin starej wagi powstanie mała stylowa restauracja z kawiarnią.
Prawdziwą perłą na Trakcie Królewskim jest Żelazowa Wola, wieś, w której urodził się Fryderyk Chopin. W rozległym parku, pełnym rozmaitych drzew i krzewów, mieści się dworek Chopina. Stoi on na miejscu dworu Skarbków, u których nauczycielem dzieci był Mikołaj Chopin, ojciec kompozytora. Dwór Skarbków spłonął podczas przemarszu wojsk napoleońskich w 1812 r. Pozostała tylko oficyna, właśnie ta, w której urodził się Fryderyk Chopin. W 1928 r., z inicjatywy społeczeństwa została ona wykupiona z rąk prywatnych i odrestaurowana. Uzyskała wtedy kształt dworku z poddaszem, krytego dwuspadowym dachem. Mieści się tu Muzeum Fryderyka Chopina, urządzone w stylu epoki, z fortepianem i meblami oraz portretami kompozytora i rodziny, są tam też faksymile nut kompozytora. Przed wejściem – pomnik Chopina dłuta F. Żochowskiego. Na wiosnę, w lecie i w jesieni odbywają się tu koncerty muzyki Fryderyka Chopina. Następnym i zarazem końcowym etapem naszej podróży Szlakami Chopina jest Sochaczew – miasto powiatowe nad Bzurą, na zachodnim skraju Równiny Łowicko-Błońskiej. Znajduje się tu stacja kolejowa na trasie Warszawa – Łowicz i węzeł drogowy.
Miasto ma stare korzenie. Już w X w. istniała tu osada targowa, w 1138 r. zmarł tu książę Bolesław Krzywousty, wzmianki o istnieniu kasztelańskiego grodu nad Bzurą pochodzą z 1221 r. Sochaczew był jedną z rezydencji książąt mazowieckich. Książę Ziemowit III wydał tu w 1377 r. zbiór praw, zwanych Statutami Mazowieckimi. Miasto było kilkakrotnie niszczone przez wojny, przemarsze wojsk, epidemie i pożary. Od XV w. istniało tu skupisko Żydów, a w XIX w. – znaczny ośrodek chasydzki na ziemiach polskich. Charakterystycznym elementem zabudowy miasta jest prostokątny rynek, w nim klasycystyczny ratusz z Muzeum Pola Bitwy nad Bzurą i Ziemi Sochaczewskiej, hale targowe z XIX w., Baszta Tatarska z XVI-XVII w., Muzeum Kolei Wąskotorowej z bogatym zbiorem parowozów, wagonów osobowych i towarowych oraz wszelakiego sprzętu i wyposażenia kolei o szerokości torów 75 cm. W sezonie letnim, co niedzielę, zabytkowe pociągi kursują na trasie Sochaczew – Brochów – Tułowice. W 1977 r. do Sochaczewa włączono Chodaków – osiedle w widłach Bzury i Utraty. Jego nazwa pochodzi od mieszkającej tu dawniej drobnej, zubożałej szlachty, zwanej chodaczkową lub szaraczkową. Z zabytków Chodakowa na uwagę zasługuje klasycystyczny pałac z XIX w. otoczony parkiem. Dziś Sochaczew jest dużym ośrodkiem miejskim. W Sochaczewie warto zboczyć z Traktu Królewskiego i udać się ok. 13 km na północ, do Brochowa. Wieś ta należy do najstarszych na Mazowszu. Wzmianki o jej istnieniu pochodzą z 1113 r. W 1410 r. wojska króla Władysława Jagiełły przechodziły tędy na punkt koncentracji w rejonie Czerwińska. W 1939 r. miała tu miejsce krwawa bitwa z Niemcami.
Jednak największą sławę Brochowowi przynosi gotycko-renesansowy kościół obronny z XVI w., w nim brali ślub rodzice Chopina, a sam Fryderyk został tu ochrzczony. Na uwagę zasługuje także murowany dwór Lasockich z XIX w., usytuowany obok kościoła.
Z Brochowa już blisko do Tułowic – starej wsi leżącej na zachodnim krańcu Puszczy Kampinoskiej, wzmiankowanej w 1361 r. jako własność rycerska. W 1800 r. właściciele wsi – Lasoccy wznieśli tu klasycystyczny dwór według projektu Hilarego Szpilowskiego, sławnego architekta warszawskiego. Po II wojnie światowej uległ dewastacji, a w latach 80. XX w. został pieczołowicie odtworzony wraz z otaczającym go parkiem krajobrazowym przez nowego właściciela – artystę malarza A. Novaka-Zemplińskiego. W Tułowicach znajduje się stacja zabytkowej kolejki wąskotorowej. W jej sąsiedztwie mieści się kolekcja powozów używanych przez polskie ziemiaństwo w XIX w. Przy drodze kapliczka i głaz upamiętniający śmierć gen. Stanisława Grzmot-Skotnickiego podczas odwrotu znad Bzury w 1939 r.


Z Tułowic wracamy do Sochaczewa. W tym mieście Trakt Królewski łączy się z międzynarodową trasą E30, prowadzącą do Łowicza i dalej na zachód. W połowie drogi między Sochaczewem a Łowiczem mijamy granicę województwa mazowieckiego, ale aż do zachodnich krańców tego miasta przemieszczać się będziemy przez historyczno-etnograficzny region Mazowsza. Region łowicki znany jest z tego, że tu zachowały się do dziś tradycyjne stroje ludowe – łowickie pasiaki. Nosi się je od święta, a obowiązkowo w święto Bożego Ciała. Na północ od Łowicza, aż do Wisły, rozciąga się podregion Mazowsza, zwany sannickim. Wieś główna w regionie – Sanniki – jest również warta obejrzenia, choćby z tego powody, że tu przebywał Chopin i korzystał z jej letniskowych uroków. Dziś jeszcze jest to ośrodek żywej twórczości i tradycji sztuki ludowej – pieśni i tańca oraz strojów regionu sannickiego. Jeśli z Sochaczewa chcemy powrócić do Warszawy, możemy to zrobić korzystając ze znanego nam już Traktu Królewskiego.
Trakt królewski